Dawanie pieniędzy i prezentów

Dzieci żebrzące na ulicy lub podbiegające do turystów, żeby sprzedać im lokalną biżuterię, to sały obrazek wpisujący się w krajobraz większości krajów globalnego Południa. Wiele z tych dzieci jest chorych lub okaleczonych, a wszystkie biednie ubrane i najczęściej brudne. Odruch serca każe podzielić się pieniędzmi i/lub kupić jak najwięcej towarów.

Czy jednak dawanie pieniędzy i prezentów dzieciom na ulicy i kupowanie od nich towarów to dobre wyjście, żeby pomóc dzieciom? Co stoi za ściskającym za gardło obrazkiem żebrzącego dziecka?

Tabliczka informacyjne przed wejściem do świątyni Angkor Wat w Kambodży

W zdecydowanej większości przypadków żebrzące dziecko nie jest samotnie funkcjonującą jednostką, która nagle została pozbawiona opieki (bo np. rodzice zmarli właśnie na AIDS). W wielu krajach świata (szczególnie w tych, do których dostęp mają turyści i podróżnicy, czyli w krajach, gdzie nie toczą się wojny i które nie są zamkniętymi reżimami) działają organizacje pomagające dzieciom znajdującym się w opisanym położeniu. Rzeczywiście samotne dziecko trafi więc prawdopodobnie w stosunkowo krótkim czasie pod opiekę profesjonalne organizacji pomocowej. Natomiast większość dzieci, które turyści spotykają na swojej drodze, jest najczęściej  „wystawianych” na żebry przez dorosłych. Są to albo rodzice/opiekunowie tych dzieci albo zorganizowane grupy przestępcze.

W pierwszym przypadku mogą to być rodzice, którzy nie mogą lub nie chcą pracować i traktują dziecko jako sposób na zarobek. Czasami uczą dziecko żebrać, a czasami (gdy dziecko jest jeszcze małe) na ulicę wychodzi matka (lub osoba, która ma wyglądać na matkę dziecka) z niemowlakiem na rękach. Wiedzą, że turyści chętniej wspomogą datkiem dziecko lub towarzyszącego mu rodzica, niż przypadkową dorosłą osobę. Zwróć uwagę, że takie niemowlaki i małe dzieci najczęściej śpią. Niestety częstą procedurą jest odurzane ich alkoholem lub innymi środkami, żeby nie przeszkadzały i żeby można było godzinami wędrować z nimi na ulicach.[Nawiasem mówiąc w wielu miastach Polski są to również powszechne zjawiska. Przeciwdziałają nim kampanie społeczne, np. „Nie dawaj na ulicy” czy „Dając pieniądze nie pomagasz”.] Częstym „trikiem” jest też proszenie turystów o zakup mleka dla niemowląt (lub innych artykułów potrzebnych do opieki nad dzieckiem). Prosząca osoba prowadzi nas do sklepu, gdzie kupujemy taki artykuł i jej przekazujemy. Prawda jest taka, że natychmiast po zniknięciu darczyńcy z pola widzenia, artykuł wraca z powrotem do sklepu, a właściciel sklepu i obdarowany dzielą się zyskiem i czekają na kolejnego pełnego dobrych intencji podróżnika.

W niektórych regionach świata działają dobrze zorganizowane organizacje przestępcze lub po prostu grupy oszustów zarządzające całymi „gangami” dzieci, które dla nich żebrzą. Szacuje się, że w samych tylko Indiach jest około 300 tysięcy żebrzących dzieci, a jak alarmuje Narodowa Komisja Praw Człowieka w Indiach, corocznie angażowanych jest do tego 40 tysięcy dzieci. Żeby poruszyć serca i sumienia przybyszów z bogatszych krajów dzieci bardzo często są okaleczane: wydłubuje im się oczy, obcina nogi, robi widoczne blizny (patologia ta pokazana została na przykład w świetnym filmie fabularnym „Slumdog milioner z ulicy”; polecamy!). Funkcjonowanie dzieci w takich mafijnych strukturach to złożony i obszerny temat.

Bez względu jednak na to jak tam trafiają, na jakich zasadach funkcjonują, co je potem czeka, zasada jest ta sama: nigdy nie dajemy dzieciom pieniędzy, bo skutkowałoby to wspieraniem tych patologicznych mechanizmów. To nie jest łatwe. Gdy stoimy twarzą w twarz z dzieckiem bez nóg, które prosi o jednego dolara, odmowa wydaje się nieludzkim okrucieństwem. Jak zwraca uwagę ChildSafe Movement: „Kiedy dajesz pieniądze, jedzenie czy upominki żebrzącym dzieciom, zachęcasz je, aby kontynuowały żebranie, a to uniemożliwia im pójście do szkoły i osadza je w zamkniętym kręgu biedy.” Pamiętajmy więc: podarowane pieniądze i tak zostaną dziecku odebrane, a im bardziej dochodowy będzie biznes wykorzystujący dzieci do żebractwa, tym więcej dzieci będzie jego częścią. Im więcej stojące przed nami dziecko zarobi, tym więcej kolejnych dzieci zostanie okrutnie okaleczonych, żeby wzruszać kolejnych „białych z Zachodu”.

Pamiętajmy też, że tzw. „dzieci ulicy” są szczególne narażone na wszelkiego rodzaju wykorzystywane (czy to fizyczne, czy psychiczne, czy seksualne). Bez względu na to, czy dziecko znalazło się na ulicy, bo zostało tam umieszczone przez mafijne struktury, czy też przez wykorzystujących go opiekunów czy faktycznie jest samotne, bo z jakiś powodów nagle straciło rodzinę, pozostanie na ulicy jest zawsze dla niego niebezpieczne i w prawie 100% przypadków będzie skutkować dalszym zagłębianiem się w patologię. Dlatego też nie należy w żaden sposób wspierać pozostania dziecka „na ulicy” poprzez dawanie pieniędzy, podarunków, zakup towarów. Podarowanie dziecku cukierka, sprawi, że tylko Ty zyskasz (dobrze się z tym poczujesz), ale nic nie zmieni w życiu dziecka, a nawet pogorszy jego sytuację, bo utwierdzi je w przekonaniu, że ulica jest sposobem na życie. 

Zdjęcie pochodzi z kampanii Barbie the Saviour przeciwdziałającej nieprzemyślanym i szkodliwym próbom pomocy dzieciom w krajach globalnego Południa.

Jaka jest więc alternatywa? Jak można pomóc takiemu dziecku?

Po pierwsze, jeśli uważasz, ze życie, zdrowie lub dobro dziecka są bezpośrednio zagrożone, skontaktuj się z odpowiednią organizacją lub z odpowiednimi służbami (lista danych kontaktowych znajduje się tutaj ).

Natomiast, jeśli szukasz długofalowego rozwiązania dla „dzieci ulicy”, najlepszym sposobem pomocy im jest wsparcie lokalnych organizacji prowadzących długofalowe projekty pomocowe. Szczególnie polecamy wsparcie organizacji, które (1) pracują z całymi rodzinami i pomagają rodzicom znaleźć pracę oraz wspomagają ich w zapewnieniu prawidłowej opieki nad dzieckiem, (2) pracują z lokalnymi społecznościami i prowadzą różnego typu spółdzielnie i inne społeczne inicjatywy, które wspierają młodzież (często dzieci „wyciągnięte” z ulicy) w nauce i podjęciu pierwszej pracy. Tego typu organizacje doskonale znają lokalne uwarunkowania i charakterystykę lokalnego społeczeństwa. Pracują w nich profesjonaliści, którzy znają zasady „mądrego pomagania” i stawiają na wsparcie całych rodzin i lokalnych społeczeństw, w których dzieci mogą się prawidłowo rozwijać i mieć zapewnioną naturalną opiekę i miłość najbliższych.

Więcej informacji o tym, jak pomagać, znajdziesz tutaj.


Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons 4.0  (CC BY-NC-ND 4.0).

Opracowanie tekstu: Magdalena Szymańska.

Wybrane prawa zastrzeżone na rzecz Fundacji Go’n’Act.

http://podrozeaprawadziecka.pl/wp-content/uploads/2019/01/dawanie-pieniedzy.png